19-08-2025, 08:25

Rodzice, często bezrefleksyjnie udostępniają w mediach społecznościowych zdjęcia i filmiki ze swoimi pociechami, a okres wakacyjny niewątpliwie wyjątkowo temu sprzyja. Zjawisko polegające na publikowaniu przez rodziców w mediach społecznościowych zdjęć, filmów lub informacji o swoich dzieciach nazywamy sharentingiem (od ang. share – dzielić się, rozpowszechniać oraz parenting – rodzicielstwo). Często pierwsze zdjęcia dzieci pojawiają się w sieci jeszcze przed ich narodzinami, a w kolejnych miesiącach życia wraz z kolejnymi uwiecznianymi postępami dziecka i ważnymi chwilami materiałów jest coraz więcej.
Badania pokazują, że rodzice chętnie chwalą się swoimi pociechami w sieci - już 6 na 10 rodziców umieszcza w mediach społecznościowych ich zdjęcia. Ponad 1/4 robi to w ramach publicznych kont, do których mają dostęp wszyscy internauci1. Aż połowa rodziców publikuje zdjęcia twarzy swoich pociech w social mediach – w 80% przypadków na otwartych profilach.
- Zgodnie z polskim prawem, do pełnoletności dziecka to rodzice decydują o publikacji jego wizerunku, jednak mają obowiązek działać w jego najlepszym interesie, z poszanowaniem godności i prywatności. Tym samym to od dorosłych wymagamy świadomości zagrożeń online, znajomości narzędzi ochrony prywatności i wyważenia między własną potrzebą dzielenia się treściami, np. dotyczącymi wakacji a niebezpieczeństwami, jakie mogą czyhać w sieci. Z jednej strony musimy zwracać uwagę na to, co już teraz publikujemy w sieci, a z drugiej koniecznością jest również edukowanie dzieci na temat bezpieczeństwa korzystania z internetu, social mediów i nowych technologii opierających się o sztuczną inteligencję – mówi Beniamin Szczepankiewicz, analityk laboratorium antywirusowego ESET.
Publikacja wizerunku dziecka w sieci może przynieść szereg negatywnych konsekwencji. Absolutną podstawą jest nieujawnianie nagich zdjęć dzieci, np. z zabawy. Ale również udostępnianie standardowych zdjęć może spowodować problemy.
- Większość użytkowników nie zdaje sobie sprawy z faktu, że zdjęcia mogą zawierać zaszyte metadane, np. lokalizację i typ urządzenia. Jeśli serwis internetowy nie czyści tych danych to ułatwia ustalenie, gdzie dziecko mieszka, do jakiej uczęszcza szkoły czy w jakich miejscach najczęściej przebywa. Dodatkowe informowanie np. w postach o imieniu, dacie urodzenia np. przy publikacji zdjęć z urodzin czy miejscu zamieszkania może zostać wykorzystane przez osoby o złych zamiarach. W dobie rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji zdjęcia i filmy z wizerunkiem dzieci mogą być użyte do tworzenia fałszywych treści z ich udziałem, tzw. deepfake. – dodaje Beniamin Szczepankiewicz.
Regularne publikowanie zdjęć i wspomnień z życia dziecka może utwierdzać je w przekonaniu, że dzielenie się wszystkim w internecie jest bezpieczne i nie wymaga zastanowienia.
Zanim opublikujesz zdjęcie lub film dziecka, pamiętaj, że nawet niewinna treść może zostać wykorzystana bez zgody, np. do stworzenia deepfake.
Unikaj pokazywania w sieci twarzy dziecka. Zdjęcia z np. zakryciem twarzy emotikoną może być dobrym rozwiązaniem.
Ustaw profile w mediach społecznościowych jako prywatne, by treści były widoczne tylko dla Twoich znajomych.
Nie podawaj w publikacjach informacji umożliwiających identyfikację dziecka (imię, adres, geolokalizacja, czy dane medyczne).
Nie stosuj tagów i podpisów, które mogą ułatwić wyszukiwanie niebezpiecznych treści przez osoby o złych intencjach.
Dzieci to przyszli albo już obecni użytkownicy social mediów. Naucz je, by nie udostępniały treści osobistych i znały ustawienia prywatności. Ucz dzieci, by nie akceptowały zaproszeń od nieznajomych i zgłaszały podejrzane rozmowy lub propozycje. Warto też monitorować aktywność dzieci w sieci.
1 https://www.hostingadvice.com/studies/parents-use-of-social-media-statistics/
Artykuł zewnętrzny
Podobne artykuły
Komentarze